Przymusowe izolowanie od reszty społeczeństwa (gettyzację) Niemcy wdrażali nie tylko wobec społeczności żydowskiej, ale i przedstawicieli grup etnicznych Roma i Sinti.
Wciąż trwają dyskusje dotyczące postawy Adolfa Hitlera wobec wspomnianych grup. Można sądzić, że wynikała ona z ówczesnych stereotypów na tle kulturowym i dążenia ruchu narodowosocjalistycznego do „czystości rasowej”. W wizji świata niemieckiego dyktatora nie było miejsca dla wędrujących wspólnot, wymykających się ścisłemu ujęciu w ramach struktury politycznej, podporządkowanej ekspansjonistycznej ideologii. Dlatego wkrótce po objęciu przez Hitlera urzędu kanclerskiego Rzeszy Niemieckiej (styczeń 1933 r.) wprowadzono pierwsze regulacje prawne wymierzone w społeczności Roma i Sinti.
Tendencje te z czasem eskalowały, czego przejawem był m.in. zarządzony na terenie Niemiec „Tydzień eliminowania Cyganów” (czerwiec 1938 r.). Jednak było to dopiero preludium do pełnowymiarowej eksterminacji. „Dżuma cygańska” (jak określano tę społeczność w niemieckich środkach masowego przekazu) miała być z Europy trwale wyeliminowana.
Służyła temu m.in. gettyzacja, „przetestowana” wcześniej wobec obywateli polskich żydowskiego pochodzenia na okupowanych przez Niemców obszarach Rzeczypospolitej. Tzw. obóz cygański utworzono w łódzkim getcie 5 listopada 1941 r. Była to pierwsza tego typu inicjatywa dotycząca Romów i Sinti.
W wyznaczonej na „Ziguenlager” (niem. „Obóz cygański”) przestrzeni ulic Brzezińskiej, Towiańskiego, Mianowskiego i Oblęgorskiej skoncentrowano co najmniej 5 tys. Romów, przetransportowanych głównie z Austrii. Wcześniej okradziono ich z posiadanych kosztowności.
Na dalszym etapie tego „przedsięwzięcia” formowano służbę porządkową, wzorowaną na funkcjonujących w gettach milicjach żydowskich. Do utworzenia niezbędnej infrastruktury (sanitariatów, kuchni, etc.) zobowiązano przedstawicieli Judenratu łódzkiego getta, kierowanego przez niesławnego Chaima Rumkowskiego, zarządzającego łódzkim gettem.
Stłoczeni w zaledwie piętnastu budynkach (a w nich 543 izbach) Romowie i Sinti zmuszeni byli do egzystowania w skrajnie trudnych warunkach. Niewystarczające zaopatrzenie w żywność i medykamenty przy mroźnej zimie przełomu 1941 r. i 1942 r. skutkowało licznymi zgonami, zwłaszcza wśród dzieci (które stanowiły ponad połowę mieszkańców łódzkiego „Ziguenlager”).
Szczególnie groźne były choroby zakaźne, m.in. tyfus plamisty. Jego ofiarą padł również… komendant obozu, SS-Oberscharfürer Eugen Jansen, który zaraził się nim w trakcie jednej z wizytacji i zmarł. I to właśnie epidemia tyfusu posłużyła Niemcom za pretekst do likwidacji obozu, którą podjęto prawdopodobnie przed 18 grudnia 1941 r. ‒ niewiele ponad miesiąc po jego utworzeniu. Akcję tę zakończono prawdopodobnie 9 stycznia 1942 r.
Przetrzymywanych w „Ziguenlager” wywieziono do obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem, pierwszej tego typu niemieckiej „placówki”, przeznaczonej do planowej eksterminacji jej więźniów. Taki właśnie los czekał Romów i Sinti przetransportowanych tam z łódzkiego obozu. Ginęli mordowani w mobilnych komorach gazowych i rozstrzeliwani m.in. w pobliskim Lesie Rzuchowskim.
Apogeum mordów na Romach i Sinti nastąpiło w kolejnych latach. Brak ścisłych danych statystycznych utrudnia pełne ustalenie liczby ofiar „Porajmos" (rom. „Pochłonięcie"), która według obecnego stanu wiedzy prawdopodobnie przekroczyła pół miliona osób – znaczny procent tej społeczności.
Dla spragnionych wiedzy:
J. Dębski, J. Talewicz-Kwiatkowska, Prześladowania i masowa zagłada Romów podczas II wojny światowej w świetle relacji i wspomnień, Warszawa 2008
M. Gawryszczak, A. Grzegorczyk, Obóz cygański w getcie łódzkim, Łódź 2021
P. Montague, Chełmno. Pierwszy nazistowski obóz zagłady, Wołowiec 2014
