II wojna światowa druzgocąco odbiła się również na polskim zasobie motoryzacyjnym. Gwoli ścisłości przed jej rozpoczęciem zasób ten nie był zbyt imponujący; liczył bowiem ledwie 32 tys. zarejestrowanych pojazdów. Jednak przez przedstawicieli największych ówczesnych koncernów motoryzacyjnych – m.in. General Motors, Citroena i Fiata – polski rynek postrzegany był w kategorii bardzo obiecującego i tym samym perspektywicznego.
Boom demograficzny ludnego jak na standardy europejskie kraju (ok. 35 mln obywateli w roku 1939), stopniowe przezwyciężanie skutków Wielkiego Kryzysu oraz rządowe plany rozbudowy sieci dróg. Ocalone z wojennej pożogi samochody osobowe były zatem rzadkością. Nieprzypadkowo, bo zarówno niemieccy, jak i sowieccy okupanci „rekwirowali” wszelkie pojazdy bez opamiętania. O ile jednak najeźdźcy ze wschodu przejmowali wszystko co znalazło się w ich zasięgu, o tyle Niemców interesowały przede wszystkim pojazdy o większej pojemności paliwowej. Stąd nader chętnie rekwirowali m.in. Chevrolety.
Znacznie mniej cenione pod tym względem Fiaty często przeznaczono na potrzeby przedsiębiorstw cywilnych. Stąd w zestawieniu z wspominanymi Chevroletami znacząco więcej się ich zachowało. Postrzegano je jako konstrukcyjnie słabsze i tym samym mniej wytrzymałe. Jednak do lat 50. XX w. użytkowane były m.in. jako taksówki, eksploatowane do granic wytrzymałości. Wróciły niespodziewanie w wielkim stylu na fali narastającej nostalgii. Przypomniano je bowiem w okresie wprowadzania Małego Fiata w latach 70. XX w.
Od tego momentu zabytkowe Fiaty stały się bardzo cenione wśród miłośników dawnej motoryzacji.
Dla spragnionych wiedzy:
B. Gondek, Kociewie skrywa matkę polskich autostrad w: „Gazeta Wyborcza” z 26.08.2020
F. Gallino, A. Borsukiewicz, J. Kozierkiewicz, Polski Fiat w II RP, Bielsko-Biała 2025
M. Majewski, Rozwój motoryzacji w Drugiej Rzeczypospolitej, Kraków 2016
