Po sowieckim ataku na wschodnie województwa Rzeczypospolitej 17 września 1939 r. do niewoli trafiły co najmniej 130 tysięcy jeńców wojennych – żołnierzy i oficerów WP, choć szacuje się, że było ich znacznie więcej. Pierwsze punkty zbiorcze powstały m.in. w Kamieńcu Podolskim, Orzechowie, Stołpcach, Szepietówce, Żytkowiczach już 19 i 20 września.
W pierwszym okresie wojny funkcjonowało łącznie co najmniej sowieckich 138 obozów filtracyjnych, w których dokonywano wstępnej selekcji jeńców. Zwykle obozy, jak ten w Szepietówce były usytuowane w pobliżu sowieckiej-polskiej granicy.
Nieustaloną do dziś liczbę polskich żołnierzy i oficerów Wojska Polskiego, strażników Korpusu Ochrony Pogranicza oraz policjantów zamordowano bezpośrednio po wzięciu ich do niewoli. 22 września 1939 r. w rejonie Sopoćkiń sowieccy czołgiści zamordowali dowódcę Grupy Operacyjnej „Grodno” gen. Józefa Olszynę-Wilczyńskiego oraz adiutanta kpt. Mieczysława Strzemeskiego. Ofiarami zbrodni padali także szeregowi żołnierze. 28 września (według niektórych przekazów dzień wcześniej) w Mokranach podżegani przez Sowietów ukraińscy bojówkarze zamordowali wziętych do niewoli co najmniej 18 marynarzy Flotylli Pińskiej. Lista sowieckich zbrodni podczas walk we wrześniu 1939 r. na polskich jeńcach, żołnierzach WP oraz strażnikach KOP popełnionych jest dłuższa i wymaga dalszych badań.
Na mocy rozkazu nr 0308 wydanego przez ludowego komisarza spraw wewnętrznych, Ławrentija Berii, powstał Zarząd NKWD do Spraw Jeńców Wojennych i Internowanych, na jego czele stanął kapitan NKWD Piotr K. Soprunienko. W drugiej połowie września 1939 r. NKWD rozpoczęło prace nad tworzeniem jenieckich obozów. Największe z nich zbudowano w Ostaszkowie, Kozielsku, Pawliszczew Borze, Putywlu, Starobielsku, a także w Orankach, Griazowcu, Talicach oraz Zaonikijewie. W obozie specjalnym Pawliszczew Bor (Juchnowo) oznaczonym kryptonimem R-43 uwięziono ponad 8 tys. jeńców.
Niewola w sowieckim obozie nie zapewniała polskim jeńcom praw i ochrony, jaka przysługuje jeńcom wojennym. Władze ZSRS nie respektowały zawartej w lipcu 1929 r., chroniącej jeńców konwencji genewskiej ani wcześniejszych dwóch konwencji podpisanych w Hadze. Los tysięcy polskich jeńców był zależny od „Regulaminu postępowania z jeńcami wojennymi”, „Regulaminu Zarządu NKWD do Spraw Jeńców Wojennych i Internowanych”, a nierzadko od dobrej woli komendanta oraz strażników danego obozu. Warunki transportu do obozów urągały wszelkim normom określonych konwencjami. Podporucznik WP, Leon Grzywna wspominał:
„W czasie podróży dostaliśmy w ciągu tygodnia raz jeden pięć łyżek zupy. Wodę dostawa liśmy przez życzliwość jedynie ludności rosyjskiej na większych postojach. Ludność była odpędzana przez władze sowieckie. Prośby otwarcia wagonów w celach załatwienia potrzeb fizjologicznych były nierespektowane, na skutek czego wielu jeńców załatwiało potrzeby fizjologiczne w wagonach. To było głównym powodem coraz większych chorób dochodzących do stanów tak ciężkich, że na postojach władze sowieckie zabierały z wagonów chorych w nieznanym kierunku. (…) Ze stacji Babinino transport żołnierzy około 3000 prowadzono pieszo w deszcz (…) do obozu Pawliszczew Bor, odległego około 40 km. W drodze mijałem dużo jeńców polskich, leżących na ziemi z pianą na ustach, jęczących z wyczerpania”. Zdarzało się, że tych, którzy nie mieli już siły maszerować, mordowali strażnicy. Jeńcy umierali także podczas transportu w tzw. bydlęcych wagonach.
Na początku października w obozie Starobielsk znajdowało się łącznie około 7,5 tys. żołnierzy i podoficerów oraz 2,5 tys. oficerów, w tym 9 generałów, 55 pułkowników i podpułkowników. „Dopiero w końcu października wywieziono stamtąd 5000 szeregowych, pozostawiając prawie wyłącznie oficerów, kilkudziesięciu podchorążych oraz kilkudziesięciu cywilnych” – oficer kawalerii WP i wybitny malarz Józef Czapski, który przeszedł przez obozy w Starobielsku, Griazowcu i Pawliszczew Bor.
Inny specjalny jeniecki obóz, głównie dla oficerów WP urządzono w Kozielsku. Pod strażą NKWD przebywało tam łącznie 4594 jeńców, w tym 4 generałów, ok. 100 pułkowników i podpułkowników oraz lotniczka Janina Lewandowska – jedyna kobieta zamordowana przez Sowietów, pośmiertnie awansowana do stopnia porucznika.
Zdecydowana większość polskich jeńców zachowywała się z godnością i odmawiała współpracy z Sowietami. Warto jednak podkreślić, że starały się one wyodrębnić jeńców o sympatiach prokomunistycznych lub takich, którzy z różnych względów mogli podjąć współpracę. Z kilkunastu tysięcy więźniów, głównie oficerów ze Ostaszkowa, Starobielska i Kozielska (stan z marca 1940 r.), wolę współpracy wyrazili tylko nieliczni. Historycy oceniają, że wynikało to raczej z chęci ocalenia życia za żywność czy cieplejszy kąt niż faktycznej kolaboracji. Czapski określił ich jako „hałaśliwą i bardzo szczupłą garstkę, prędko zmajoryzowaną przez ludzi o twardych charakterach”.
Przy obozach utworzono placówki NKWD. Funkcjonariusze badali nastroje panujące wśród Polaków, zbierali informacje o dotychczasowej służbie wojskowej, rodzinie, kontaktach zawodowych i osobistych oraz poglądach politycznych. Zakładano im teczki i wykonywano fotografie sygnalityczne.
Warunki życia w obozach jenieckich były tragiczne. Racje żywnościowe były niewystarczające, często ograniczano się do 200 gramów chleba i solonych śledzi. „Rano kawa zbożowa i bochenek chleba na całą dobę dla 5-ciu osób. (...) Obiad. Codziennie kasza jęczmienna i kawałek ryby. Jakaś zupa. Zdarzał się kawałek liścia kapusty wraz z głąbem. Kolacja – kawa zbożowa” – wspominał jeden z jeńców.
W obozach brakowało wody pitnej „Od godziny 10 zaczął padać śnieg. Była to wielka dla nas radość, brać garście śniegu i choć trochę ugasić pragnienie” – wspominał Czapski. W barakach panował dotkliwy chłód i fatalne warunki sanitarne. Część więźniów mieszkała w namiotach, mimo dotkliwego mrozu, jaki panował zimą 1939/1940. W książce „Na nieludzkiej ziemi” malarz pisał o „tysiącach ludzi oberwanych i zawszonych”. Wyjaśnił również, że obsługiwała ich jedyna miejska łaźnia.
Ocalały więzień obozu w Kozielsku, Henryk Gorzechowski wspominał, że zakazano obchodzenia świąt i uroczystości religijnych, jednak 11 listopada 1939 r. część jeńców obchodziła rocznicę odzyskania niepodległości w konspiracji przed sowieckimi personelem obozu. Władze zezwoliły na wysłanie do rodziny jednej kartki pocztowej lub listu. Przez radiowęzeł emitowano antypolskie audycje propagandowe. Jeńcy organizowali wieczór wigilijny. „Jeden z nas ma nawet opłatek z Polski. Potem cały barak rozbrzmiewa i huczy kolędami, bojcy ani politrucy nie decydują się ingerować i giną na ten jeden wieczór z horyzontu (...) wbrew kategorycznym zakazom odbywały się zbiorowe modlitwy i liczne odczyty” – pisał Czapski. W grudniu 1939 r. do obozu w Starobielsku część jeńców otrzymała listy i kartki od rodzin.
Co najmniej 25 tys. polskich jeńców wojennych, głównie szeregowców zostało wysłanych do sowieckich obozów pracy przymusowej. „Jest zabronione używanie jeńców wojennych do robót niezdrowych i niebezpiecznych. Wszelkie pogorszenia warunków pracy, jako środek dyscyplinarny, jest niedozwolone” – czytamy w 32. artykule konwencji genewskiej z 27 lipca 1929 r. z licznych relacji ocalałych, że polscy jeńcy byli wykorzystywani do niewolniczej pracy w najtrudniejszych warunkach klimatycznych, w obozach pracy przymusowej i łagrach rozsianych po całym ZSRS.
5 marca 1940 r., najwyższe władze ZSRS ze Stalinem na czele wydały specjalną uchwałę, uznając polskich jeńców za „zawziętych wrogów władzy radzieckiej” i podjęły decyzję o ich rozstrzelaniu. 22 marca 1940 r. wydano rozkaz ich likwidacji. Na początku kwietnia 1940 r. rozpoczęto likwidację obozów jenieckich w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku. 3 kwietnia pierwsza grupa więźniów kozielskiego obozu została wywieziona koleją do stacji Gniezdowo.
Karetkami więziennymi przewieziono ich do Kozich Gór w Lesie Katyńskim. Funkcjonariusze NKWD dokonali masowej egzekucji polskich oficerów za pomocą strzałów z pistoletów w potylicę, tzw. strzałem katyńskim. Jeńców z Ostaszkowa mordowano w Miednoje. Więźniowie starobielskiego obozu byli mordowani w piwnicach charkowskiej siedziby NKWD. Do końca maja 1940 r. ofiarami sowieckiego terroru padło łącznie 22 tys. polskich obywateli, w tym kilkanaście tysięcy oficerów. Obozy jenieckie dla żołnierzy WP m.in. w Griazowcu funkcjonowały do lata 1941 r.
Po podpisaniu układu Sikorski-Majski sowieckie władze uwolniły pozostałych polskich jeńców, likwidując obozy.
Dla spragnionych wiedzy:
J. Czapski, Na nieludzkiej ziemi, Warszawa 1990
E. Gruner-Żarnoch, Starobielsk w oczach ocalałych jeńców, Szczecin 2001
S. Kalbarczyk, Wykaz łagrów sowieckich, miejsc przymusowej pracy obywateli polskich w latach 1939–1943, Warszawa 1997
A. L. Szcześniak, Katyń relacje wspomnienia publicystyka, Warszawa, 1989
P. Żaroń, Obozy jeńców wojennych w ZSRR w latach 1939–1941, Warszawa – Londyn 1994
