Joachim Joachimczyk urodził się 16 maja 1914 r. w kaszubskiej miejscowości Swornegacie (wówczas Prusy, ob. powiat chojnicki). W maju 1935 r. zadał maturę w Państwowym Gimnazjum przy ul. Nowe Miasto w Chojnicach. Niedługo później zamieszkał w Gdyni. Z nowym miastem, polskim portem nad Bałtykiem był związany zawodowo jako pracownik Izby Przemysłowo-Handlowej. Należał także do Polskiego Związku Zachodniego. Rok przed wybuchem wojny ukończył szkołę podchorążych piechoty.
Po mobilizacji trafił do 16. Pomorskiej Dywizji Piechoty i jako podporucznik rezerwy walczył w rejonie Gór Świętokrzyskich. Jesienią 1939 r. wraz z żoną Marią zamieszkał w Warszawie, gdzie przystąpił do konspiracji. W 1942 r. po szkoleniu trafił do Referatu Fotograficznego Biura Informacji i Propagandy (BIP) Komendy Głównej Armii Krajowej (KG AK).
Po wybuchu Powstania Warszawskiego trafił pod komendę dowódcy oddziału informacyjno-filmowego ppor. Stanisławowa Olkusznika ps. Śmiałowski jako prasowy sprawozdawca wojenny BIP AK. Do dyspozycji Joachim miał aparaty Kodak, Leica oraz kamerę filmową. Od trzeciego dnia powstańczego zrywu do połowy września 1944 r. dokumentował walkę i życie codzienne walczącego miasta - wykonał ok. 1500 zdjęć, jednak przetrwały fotografie wykonane do początków września.
Joachim był obecny tam, gdzie działo się coś ważnego, godnego uwiecznienia od Śródmieścia Północnego i Południowego przez Powiśle aż po Górny Czerniaków. Pierwsze fotosy wykonał w rejonie placu Napoleona (ob. pl. Powstańców Warszawy), gdzie powstańcy zdobyli gmach Poczty Głównej i przy ul. Szpitalnej zbudowali barykady z niemieckich furgonów pocztowych oraz zdobytego niszczyciela czołgów Hetzer.
Na zdjęciach z początku sierpnia widoczne jest także kopanie grobu na podwórkowym klombie kamienicy przy Marszałkowskiej 129, powstańcy pozujący przy korpusie niemieckiej bomby, lekarz i pielęgniarki z punktu sanitarnego, powstańcze zbiorki. Joachimczyk podejmował duże ryzyko – mimo ostrzału przez niemieckich snajperów tzw. gołębiarzy fotografował płonącą Warszawę z dachów, balkonów i okien klatek schodowych.
9 sierpnia wykonał zdjęcie centrali telefonicznej PAST przy ul. Zielnej 37/39. Z górnych kondygnacji drugiego pod względem wysokości budynku stolicy niemiecka załoga nieustannie ostrzeliwała okolicę. 20 sierpnia 1944 r. na kliszy fotograficznej uwiecznił walkę żołnierzy zgrupowania AK Kiliński o ten sam budynek – płonący gmach, funkcjonariuszy SS-Postschutz idących do powstańczej niewoli, a także zmęczonych walką, lecz szczęśliwych powstańców.
Na jednym z najsłynniejszych jego zdjęć wykonanym 1 września 1944 r. widzimy uczestniczkę zamachu na Franza Kutscherę, łączniczkę Batalionu AK Parasol, Marię Stypułkowską-Chojecką ps. Kama, stojącą wraz z rannym powstańcem i inną łączniczką. Joachimczyk uchwycił ich radość po udanej ewakuacji kanałami z Pl. Krasińskich na ul. Warecką. Dokumentował życie cywilów w schronach, piwnicach, budowę zapór i barykad, gotowanie posiłku na podwórzu kamienicy, prowizoryczny cmentarz na trawniku przy ul. Mazowieckiej oraz przejścia przebite pomiędzy piwnicami kilku budynków.
Na wielu zdjęciach gdyńskiego fotografa widoczna jest skala zniszczeń walczącego miasta – płonące kwartały domów, zrujnowany gmach Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego, ulicę Szpitalną zasypaną kilkumetrowymi stertami gruzów, zgliszcza spalonych kamienic…
Po upadku powstania Joachimczyk trafił do obozu jenieckiego (Stalag X B) w Sandbostel. Kolejny raz dał wyraz swojej nieprzeciętnej odwagi – zbiegł z obozu, bez dokumentów przedostał się do Gdyni i wstąpił do Tajnego Hufca Harcerzy. W listopadzie i grudniu 1944 r. uczestniczył w akcji B-1. Zdobyto wówczas plany bazy Kriegsmarine w Gdyni, które przekazano aliantom.
W nocy 18/19 grudnia 1944 r. 236 brytyjskich bombowców Avro Lancaster z 5. Grupy Bombowej RAF zaatakowało port i zrzuciło ponad 800 bomb. Zburzono m.in. dwa doki pływające i budynki infrastruktury. Poważnie uszkodzono pancernik Schleswig-Holstein, który oparł się rufą o dno Nabrzeża Rumuńskiego. Na okręcie wybuchł pożar. Kilka tygodni później wykreślono go z rejestru jednostek Kriegsmarine. Podczas nalotu zatopiono lub uszkodzono także m.in. kuter torpedowy T10, okręt eskorty okrętów podwodnych Waldemar Kophammel oraz kilka frachtowców m.in. Leverkusen, Warthe oraz Heinz Horn.
Po wojnie Joachimczyk pozostał w Gdyni i ukończył studia ekonomiczne. Pracował jako nauczyciel, a później dyrektor zespołu szkół chemicznych. Pomny komunistycznych represji jakie w latach 1944-56 spotykały żołnierzy AK, Joachim nie afiszował się swoją wojenną przeszłością. Przez lata tajemnicą pozostawało, kto jest autorem zdjęć podpisanych imieniem-pseudonimem Joachim. Pod koniec lat 70. dzięki telewizyjnemu programowi Świadkowie, badacz fotografii i filmu prof. Władysław Jewsiewicki zidentyfikował autora i zaprosił go do programu. Fotografowi nie udało się odnaleźć części zdjęć ukrytych m.in. w piwnicy budynku przy Alei Róż.
Joachim Joachimczyk zmarł 4 maja 1981 r. w Gdańsku. Po jego śmierci 308 zdjęć trafiło do zbiorów Archiwum Państwowego w Warszawie. Obecnie część fotografii gdyńskiego fotografa jest w zasobach Muzeum Powstania Warszawskiego. Stanowią one niezwykłe świadectwo 63 dni powstańczych walk.
Dla spragnionych wiedzy:
J. Joachimczyk, Powstanie warszawskie w fotografii „Joachima”, Warszawa 1984
E. Lokajski, Fotografie z Powstania Warszawskiego, Warszawa 1994
Fotograf na wojnie. 36 klatek, red. K. Utracka, Warszawa 2026
