Równo tydzień temu – 25 maja - serwisy informacyjne obiegła dla wielu przygnębiająca wiadomość. Tego bowiem dnia, we wczesnych godzinach porannych, zmarł Stanisław Janicki, niezapomniany twórca i realizator telewizyjnego cyklu „W Starym Kinie”, a także reżyser i scenarzysta ponad czterdziestu filmów, wieloletni redaktor m.in. tygodnika „Film”, a także wykładowca akademicki oraz autor licznych książek.
Jego charakterystyczny tembr głosu, ujmujący uśmiech, a nade wszystko dogłębne rozeznanie tajników sztuki filmowej, przysporzyło mu liczne grono zagorzałych sympatyków. Dodajmy, że całkowicie zasłużenie, bo on sam do końca swoich dni nic nie tracił z osobistej werwy i zainteresowania przejawami X Muzy. Zakres zainteresowań Stanisława Janickiego nie ograniczał się zresztą tylko i wyłącznie do tej dziedziny.
Toteż w jego reżyserskim dorobku znać było znacznie szerszy horyzont intelektualnego/badawczego postrzegania. Dość wspomnieć, że zrealizowane pod jego pieczą filmowe produkcje jak m.in. „Chocim 1673” (1983 r.) czy dokumenty przybliżające dzieje Braci Polskich (1982 r. i ponownie dwa lata później), których doktrynalną interpretacje Pisma Świętego Stanisław Janicki podzielał i żywo się tą formacją religijną interesował.
Nie da się jednak ukryć, że niezmiennie zwykł on być kojarzony z programem „W Starym Kinie”. Nieprzypadkowo, bo wspomniana inicjatywa, jakby ku zaskoczeniu jego samego, okazała się najdłużej emitowanym (tj. w latach 1967-1999) przedsięwzięciem cyklicznym w dotychczasowych dziejach polskiej telewizji.
Mimo że u zarania tego projektu on sam zdecydowanie skłaniał się ku kinematografii wówczas powstającej (nie krył bowiem zamiłowania do tzw. włoskiej nowej fali, a także produkcji w wykonaniu m.in. wczesnego Andrzeja Wajdy i Jerzego Kawalerowicza), to jednak właśnie jemu dane było przypomnieć dziedzictwo polskich filmowców doby międzywojnia.
Jadwiga Smosarska („Jadzia”), Franciszek Brodniewicz („Pan Twardowski”), Helena Grossówna („Paweł i Gaweł”), Adolf Dymsza („Dodek na froncie”) i Maria Bogda („Rapsodia Bałtyku”) to tylko część osobowości Starego Polskiego Kina, konsekwentnie i przez lata utrwalany przezeń w pamięci zbiorowej powojennych pokoleń.
Niewykluczone, że gdyby Stanisław Janicki podjął się popularyzacji innych nurtów kinematografii, trud ten zrealizowałby ktoś inny. Nie zmienia to jednak okoliczności, że to właśnie jemu przypadła ta niewątpliwie znacząca i – nie bójmy się tego słowa – chwalebna rola, z której rzeczony wywiązał się wręcz wzorcowo i po prostu w wielkim stylu.
Zespół Instytutu Strat Wojennych im. Jana Karskiego tym mocniej nad odejściem Stanisława Janickiego ubolewa, że wspólnie planowaliśmy realizacje dokumentu o przedstawicielach międzywojennej branży filmowej, którym niedane było przetrwać wojennej zawieruchy z lat 1939-1945. Eugeniusz Bodo, Henryk Szaro, a w następstwie wojennych cierpień także Nora Ney i Stefan Jaracz stać się mieli częścią tej dojmującej, aczkolwiek koniecznej do przybliżenia opowieści. Niestety tej produkcji nie będzie nam już dane wspólnie zrealizować…
Stanisław Janicki został pochowany w czwartek 28 maja br. na cmentarzu w Skoczowie. 11 listopada skończyłby 93 lata…
Zachęcamy do zapoznania się z jego bogatym dorobkiem pisarskim i filmowym, w tym m.in. szczególnie dlań ważną książką „Marzenia filmowe Andrzeja Wajdy” (Kraków 2023), stanowiącą zapis prowadzonych na przestrzeni pół wieku rozmów między Stanisławem Janickim a reżyserem takich filmowych fresków jak m.in. „Ziemia obiecana”, „Wesele” i „Popioły”.
