Wielu spośród polskich dowódców, którym po przegranej wojnie obronnej 1939 r. udało się dotrzeć na zachód, odznaczyło się w dalszych zmaganiach z Niemcami. Był wśród nich wsławiony m.in. wyzwoleniem Bredy gen. Stanisław Maczek oraz dowódca Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich gen. Zygmunt Bohusz-Szyszko.
Tej możliwości nie uzyskał gen. Franciszek Kleeberg, w trakcie kampanii wrześniowej dowódca Samodzielnej Grupy Operacyjnej (SGO) „Polesie”. Szlak bojowy dowodzonego przezeń związku taktycznego okazał się jednym z najjaśniejszych epizodów wojny obronnej 1939 r. Sformowana z tyłowych rezerw, uzupełnianych przez napotkane jednostki (m.in. dwa bataliony marynarzy Flotylli Pińskiej), a także wyposażona m.in. w broń (dzięki transportowi kierowców warszawskich autobusów), SGO „Polesie” była wyzwaniem zarówno dla Sowietów, jak i dla Niemców.
Z Sowietami SGO „Polesie” walczyła pod Jabłonią i Milanowem (29–30 września 1939 r.), a niewiele później także z jednostkami Wehrmachtu (2–5 października 1939 r.). Czterodniowa batalia, która przeszła do historii jako bitwa pod Kockiem, zakończyła się nie z powodu rozgromienia polskich oddziałów, lecz wskutek wyczerpania amunicji. Pomimo wysokiego morale dowodzonych przezeń żołnierzy, Kleeberg musiał poddać (wciąż gotową do konfrontacji z przeciwnikiem) SGO „Polesie”. Sam również trafił do niewoli, osadzony został w Oflagu IVB, w murach dawnej saskiej twierdzy Königstein. W trakcie niewoli odnowiła się jego choroba serca. Brak odpowiedniej diety i dostępu do leków stopniowo pogarszał stan generała.
Zmarł on równo 85 lat temu, 5 kwietnia 1941 r., w szpitalu wojskowym w Dreźnie. Tam również został pochowany, a jego doczesne szczątki miały tam spoczywać aż do 30. rocznicy wojny obronnej, tj. do roku 1969. Wtedy zostały przewiezione na Cmentarz Wojenny w Kocku i 6 października złożone wśród jego podkomendnych, poległych w trakcie bitwy pod Kockiem.
W obliczu śmierci Kleeberg nie miał powodów do choćby symbolicznego optymizmu. Zdawać się bowiem mogło, że po zwycięstwie nad Francją nic już niemieckiej machiny zniszczenia nie zatrzyma. Polska okupowana była zarówno przez III Rzeszę, jak przez Sowietów, a faktyczny sojusz obu totalitaryzmów zdawał się trwać w najlepsze. Brytyjczycy wciąż nie mogli być pewni bezpieczeństwa swojego wyspiarskiego matecznika, a o interwencji dystansujących się od konfliktu Amerykanów nikt w tym czasie nawet nie śnił…
Mimo tego można pokusić się o przypuszczenie, że pogodnie usposobiony Kleeberg nie przestawał wierzyć w to, co sam ujął w swoim ostatnim rozkazie spod Kocka. Skonkludował w nim bowiem, że „(…) jeszcze Polska nie zginęła. I nie zginie”. Jak czas pokazał, dzielny generał miał rację.
Dla spragnionych wiedzy:
A. Epler, Ostatni żołnierz polski kampanii 1939 roku, Tell Awiw 1942
R. Primke, M. Szczerepa, Kock 2–5 X 1939. Ostatnia bitwa Września i jej dowódca, Zabrze 2011
A. Zawilski, Bitwy polskiego września, Kraków 2009
Wykład prof. Macieja Franza pt. „Kleeberczycy kontra bolszewicy”:
https://www.youtube.com/watch?v=-_6pNWujc70&t=2329s
