Przejdź do treści

Toruń to kolejny z licznych polskich ośrodków, który doznał dotkliwych strat w toku II wojny światowej. Masowe egzekucje w Lesie na Barbarce oraz wysiedlenia polskich mieszkańców tego miasta po jego włączeniu do Rzeszy Niemieckiej niezmiennie pozostają świadectwami okupacyjnego terroru. Zanim jednak 1 września 1939 r. rozpoczął się koszmar wspomnianego konfliktu Toruń, jako siedziba władz ówczesnego województwa pomorskiego, stanowił również zaplecze dla kadry polskiej Marynarki Wojennej. 

 

To właśnie w tym mieście w październiku 1922 r. utworzono Oficerską Szkołę Marynarki Wojennej, sześć lat później zreorganizowaną w Szkołę Podchorążych Marynarki Wojennej. Jednym z jej absolwentów (w roczniku 1933) był Zbigniew Kowalski, przyszły komandor, u progu wojny cieszący się opinią najbardziej biegłego w swoim fachu artylerzysty okrętowego. 

 

Losy tej nietuzinkowej postaci okazały się kanwą do kolejnego wystąpienia w ramach cyklu wykładów „Cienie wojny. Spotkania o stratach i pamięci”. Tym razem w roli prelegenta odnalazł się Tomasz Miegoń, na co dzień Dyrektor Muzeum Marynarki Wojennej im. Bohaterów Westerplatte w Gdyni, gruntownie w podjętym przezeń zagadnieniu rozeznany. Ponadto miał on okazję osobiście poznać komandora Kowalskiego, który dożył sędziwego wieku (zmarł w maju 2008 r., licząc 96 lat).

  

Dzięki uprzejmości Dyrektor Książnicy Kopernikańskiej w Toruniu-Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej Danetty Ryszkowskiej-Mirowskiej wykład pt. „Najtrudniejszy egzamin. Komandor Zbigniew Kowalski-absolwent Szkoły Podchorążych Marynarki Wojennej w Toruniu” wygłoszony został w tej właśnie placówce.  

 

Wystąpienie prelegenta poprzedziła refleksja Dyrektora Instytutu Strat Wojennych im. Jana Karskiego, dr. Bartosza Gondka, który jako inicjatora zorganizowania wykładu w Toruniu wskazał Sekretarza Stanu, Zastępcę Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Grzegorza Karpińskiego, a jako współorganizatora również Sekretarza Stanu, Zastępcę Szefa Kancelarii Prezesa Rady, Jakuba Stefaniaka. Ponadto patronem honorowym wydarzenia był Marszałek Województwa kujawsko-pomorskiego Piotr Całbecki.

 

Głos zabrał także obecny na sali Wicemarszałek wspomnianego Województwa Zbigniew Ostrowski, który po powitaniu przybyłego na wykład Wicemarszałka Senatu w latach 2011-2015 (a do niedawna również Prezesa Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego) Jana Wyrowińskiego, podkreślił morskie tradycje Torunia jako ośrodka międzywojennego województwa pomorskiego. 

 

W ramach zarysowania ogólnego tła właściwej części swojego wystąpienia Tomasz Miegoń przybliżył okoliczność utworzenia 28 listopada 1918 r. przyszłej Marynarki Wojennej (w dekrecie Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego określonej jako Marynarka Polska). Ówczesnym paradoksem była okoliczność, że odradzająca się po nocy zaborów Rzeczpospolita nie tylko nie posiadała dostępu do morza, ale też wciąż nie było pewne czy takowy dostęp w ogóle posiadać będzie. 

 

A jednak ambicją włodarzy młodej państwowości było dysponowanie także tym rodzajem siły zbrojnej, która wówczas formowała się na rzekach i na lądzie. Uzyskując tabor wodny m.in. po zaborcy austriackim, udało się utworzyć zaczątki przyszłej Marynarki Wojennej. Odpowiedzią na potrzebę zorganizowania dla niej kadr (podobnie jak m.in. w piechocie i artylerii) okazali się polscy oficerowie służący dotąd we flotach zaborców (notabene nie zawsze posługujących się językiem polskim, aczkolwiek czujących się Polakami). Nie brakowało również ochotników. To właśnie oni wzięli udział w wojnie z bolszewikami, w tym także bitwie na Prypeci nieopodal Czarnobyla (27 kwietnia 1920 r.).  

 

Jak się jednak okazało kadry te liczebnie były niewystarczająco względem potrzeb odrodzonego państwa polskiego. Nieprzypadkowo, bo Pomorze (w niemieckiej propagandzie określane pogardliwym mianem „polskiego korytarza”), a przez nie dostęp do Bałtyku, stanowiło jeden z fundamentów gospodarczej i politycznej suwerenności Rzeczypospolitej. Należało zatem stosownie je zabezpieczyć również od strony morza.  

 

Temu właśnie służyć miało utworzenie wspominanej Oficerskiej Szkoły Marynarki Wojennej (od 1928 r. Szkoły Podchorążych Marynarki Wojennej) w Toruniu,  w której znalazł się bohater niniejszego wykładu, Zbigniew Kowalski. Jego wybór był nieprzypadkowy, jako że za sprawą bardzo wówczas popularnej literatury marynistycznej, był to dlań kierunek w pełni naturalny. Czas pokazał, że również trafny, bo już na etapie wymagającego szkolenia rzeczony okazał się bardzo dobrze rokującym adeptem morskiej wojskowości. 

 

Najtrudniejszy egzamin czekał go jednak od dnia 1 września roku pamiętnego, kiedy to jako  I oficer artyleryjski na niszczycielu ORP „Wicher” stawił czoła jednostkom Kriegsmarine. Po zatopieniu przez Niemców wspomnianego okrętu (w trzecim dniu wojny) wziął on udział w obronie Rejonu Umocnionego Hel. Zgodnie z tytułem wykładu to właśnie przeżycia komandora Kowalskiego w okresie wojny obronnej 1939 r. złożyły się na kulminacyjną część wykładu Tomasza Miegonia. 

 

Wcześniej jednak rzeczony prelegent przybliżył relacje bohatera jego wykładu z przypadkowego (i osobliwego zarazem) spotkania z Adolfem Hitlerem, metodyce postepowania na morzu w wykonaniu komandora Kowalskiego, a także ze swojej z nim ostatniej styczności, niebawem przed jego śmiercią. Przy czym to zaledwie część spośród wielu ciekawostek, które złożyły się na niniejsze wystąpienie. 

 

Toruńskie spotkanie zwieńczyło prezentacja wystawy przygotowanej przez Grzegorza Bareckiego i Kingę Wilkowską, przybliżającej publikacje Oficerskiej Szkoły Marynarki Wojennej/Szkoły Podchorążych Marynarki Wojennej, zachowane w zbiorach Książnicy Kopernikańskiej. 

 

„Miesięcznik Marynarki Wojennej Przegląd Morski”, „Wspomnienia wojenne z Marynarki Wojennej” Jerzego Kłossowskiego oraz współczesne opracowania tematyczne (m.in. „Szkolnictwo wojskowe w Toruniu 1920-1939”) jako elementy tej eskpozycji idealnie skomponowały się z przybliżonymi przez Tomasza Miegonia losami komandora Kowalskiego.