Kiedy 23 sierpnia 1939 r. agencje informacyjne przekazały wieść o zawarciu paktu o nieagresji pomiędzy III Rzeszą, a Związkiem Sowieckim światowa opinia publiczna nie kryła zdumienia. Współpraca pomiędzy konkurencyjnymi z sobą totalitaryzmami zdawała się bowiem czystą abstrakcją.
Wystarczy wspomnieć o tzw. wojnie zastępczej do której doszło między nimi w trakcie niewiele wcześniej zakończonej wojny domowej w Hiszpanii (1936-1939). Ponadto Adolf Hitler wielokrotnie deklarował nieuchronność konfrontacji z zarządzającymi ZSRS bolszewikami. Nieprzypadkowo zresztą forsował on projekt wzmacniania paktu antykominternowskiego, zmierzającego do powstrzymania wpływów komunistycznej międzynarodówki. Wszak zarówno „brunatni”, jak i „czerwoni” w gruncie rzeczy dążyli do tego samego: narzucenia reszcie świata swojej dominacji.
Raz jednak jeszcze okazało się, że „(…) wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”. Wrogiem tym, zarówno dla Niemiec jak i kierowanego przez Stalina Związku Sowieckiego, była Polska, której odrodzenia w roku 1918 zgodnie nie akceptowały oba reżimy. Tego założenia nie mogły zmienić zawierane z Rzeczpospolitą porozumienia dyplomatyczne: pakt o nieagresji z ZSRS z 25 lipca 1932 r. oraz deklaracja o niestosowaniu przemocy we wzajemnych relacjach z Niemcami z 26 stycznia 1934 r.) z założenia miały charakter doraźny.
Z zachowanych relacji wynika, że marszałek Józef Piłsudski nie miał co do tego złudzeń. Toteż niebawem po zawarciu porozumienia z Niemcami w 1934 r. stwierdził, że III Rzesza będzie je respektować przez cztery do pięciu lat. Na tyle bowiem szacował on odtworzenie przez Berlin potencjału militarnego władnego zagrozić aliantom zachodnim i ich sojusznikom w Europie Środkowo-Wschodniej. Jak czas pokazał kalkulacje polskiego przywódcy okazały się nadspodziewanie trafne.
Nie spodziewano się natomiast wspomnianego porozumienia Niemców ze Stalinem; także z tego względu, że wiosną i latem 1939 r. dyplomacja francuska i angielska usiłowała wciągnąć Moskwę do antyniemieckiego sojuszu. Sowiecki przywódca żądał jednak, aby w przypadku ewentualnej konfrontacji z III Rzeszą, władze Rzeczypospolitej wyraziły zgodę na przemarsz Armii Czerwonej przez jej terytorium. Ówcześni kierownicy polskiej nawy państwowej, w pełni świadomi faktycznych zamiarów Stalina, takiej zgody wydać nie mogli. Jak się okazało niemiecka dyplomacja nie traciła czasu i tym samym, ujmując rzecz kolokwialnie, niemożliwe stało się możliwe.
Sygnowany w Moskwie 23 sierpnia 1939 r. pakt Ribbentrop-Mołotow zakładał trwałą normalizacje sowiecko-niemieckich relacji oraz gospodarczą współpracę. Sednem tego porozumienia był jednak jego tajny protokół w myśl którego obie strony dokonywały podziału stref wpływów na tzw. pomoście bałtycko-czarnomorskim kosztem Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Finlandii oraz Rumunii.
W przypadku Polski podział ten miał przebiegać mniej więcej na linii Wisły (swoją drogą tak jak w przypadku uzgodnień między Prusami i Rosją przy okazji III rozbioru Polski w 1795 r.); natomiast spośród krajów nadbałtyckich pod niemieckim protektoratem pozostać miała Litwa. Sowiecka inwazja na Finlandię (30 listopada 1939 r.) wprost wskazywała, że przynajmniej na ówczesnym etapie kraj ten, jako dawna prowincja imperium carów (choć o znacznym zakresie autonomii), uznany został za obszar ekspansji państwa sowieckiego.
Niewiele ponad miesiąc później porozumienie z sierpnia doczekało się doprecyzowania. W myśl zawartego 28 września 1939 r. traktatu o granicach i przyjaźni pomiędzy III Rzeszą, a ZSRS wcześniej wyznaczone jako część sowieckiej strefy wpływów obszary Lubelszczyzny i wschodniej części Mazowsza zostały objęte niemiecką administracją okupacyjną. Z kolei Sowieci otrzymali wolną rękę w kontekście Litwy, która już latem kolejnego roku (podobnie jak Łotwa i Estonia) włączona została do Związku Sowieckiego jako kolejna republika (sierpień 1940).
Tym samym Kreml odtwarzał (z korektą w kontekście Polski) dawny zasięg terytorialny Imperium Rosyjskiego z okresu poprzedzającego I wojnę światową. Przejawiło się to również na południu pomostu bałtycko-czarnomorskiego, tj. przejęciem kontroli przez sowiecką administracje nad pozostającą dotąd w granicach Rumunii Besarabią (także sierpień 1940).
Jak wykazały niemiecko-sowieckie rozmowy prowadzone w Berlinie w dniach 12-13 listopada 1940 r. ten stan rzeczy miał dla Stalina charakter tymczasowy. W zamian za intensyfikacje współpracy z Hitlerem (a być może nawet włączenie się do ścisłego sojuszu z państwami Osi) oczekiwał on niemieckiej zgody na kolejne nabytki terytorialne oraz znaczne zwiększenie wpływów Związku Sowieckiego m.in. w Skandynawii oraz strefie czarnomorskich. Tym razem jednak do porozumienia między obydwoma reżimami nie doszło, co przesądziło o pełnowymiarowej konfrontacji między nimi, latem kolejnego roku.
Dla spragnionych wiedzy:
K. Grünberg, B. Otręba, Ribbentrop, Bydgoszcz 1991
I. O. Johnson, Diabelski pakt. Współpraca niemiecko-radziecka i przyczyny wybuchu II wojny światowej, Poznań 2022
R. Moorhouse, Pakt diabłów. Sojusz Hitlera i Stalina, Kraków 2022